środa, 20 listopada 2024

3.1 (Radek odkrył nagranie z monitoringu na którym jest on sam)

 Nagranie wprawiło wszystkich w osłupienie: Radek zamarł, Gruby zaskomlał, a pan Janusz złapał się za głowę. Na nagraniu widać było Radka jadącego sobie powoli ulicą, zmierzającego w kierunku domu pana Janusza. Za wózkiem przypiętą miał przyczepkę.

- To niemożliwe! - odezwał się Radek po chwili milczenia. Cała trójka nie mogła się otrząsnąć z tego, co zobaczyła.

Pan Janusz nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył, ale fakty zdawały się mówić same przez siebie. Na nagraniu ewidentnie był Radek. Co teraz powinien zrobić? Czyżby chłopiec, którego znał tak długo i któremu zaufał, tak naprawdę go oszukiwał?

Gruby także nie wiedział, co ma na ten temat myśleć. Starał się nie opuszczać Radka na dłużej niż kilkanaście minut. Radek musiałby wyjść z domu niezauważony tylko wtedy, kiedy Gruby spał, a przecież Gruby starał się nie robić drzemek tak często. Nie, to byłoby niemożliwe, żeby psiak tego nie zauważył...

Radek się zdenerwował. Wyczuł w tym jakiś podstęp, ale na razie nie potrafił tego racjonalnie wytłumaczyć.

- Radku, obawiam się, że dopóki sprawa się nie wyjaśni, musisz zostać odsunięty od śledztwa - powiedział smutno pan Janusz. - Nie oskarżam Cię, ale sam widzisz, jak to wygląda...

Radek doskonale rozumiał obawy pana Janusza. Wrócili więc z Grubym do domu, a tam zaszył się w swoim pokoju i postanowił przeanalizować sytuację. Cały wieczór oglądał kopię nagrania, którą zabrał od właściciela sklepu, aż w końcu, około północy, zwrócił uwagę na drobny szczegół. W euforii obudził wszystkich domowników. Nawet Gruby dźwignął się z posłania i podreptał do pokoju chłopca.

Na nagraniu pozornie wszystko było w porządku, poza jedną kwestią - respirator, który znajdował się zazwyczaj pod wózkiem był... wyłączony. Był to niepodważalny dowód na to, że nagranie nie było prawdziwe. Gruby odetchnął z ulgą i wrócił na legowisko, natomiast oboje z Radkiem tej nocy nie mogli spać, zastanawiając się, kim jest postać na nagraniu, o ile w ogóle samo nagranie nie zostało spreparowane.

Następny dzień był dla bohaterów męczący, ale niesieni ciekawością zaraz z rana odwiedzili pana Janusza. Po głębokiej analizie nagrania i długiej dyskusji zorientowali się, że śledztwo nie ruszy bez opinii eksperta. Poprosili o pomoc znajomego pana Janusza, który znał się na komputerach i różnych oprogramowaniach. Ten po szybkiej analizie stwierdził bardzo ważną rzecz - nagranie było prawdziwe.

- To oznacza, że mam klona! - powiedział Radek z przejęciem, ale i z lekką obawą. Ktoś próbował wrobić go w przestępstwo! Koniec końców odpowiedź na pytanie, czy odcisk opony w garażu pana Janusza należał do Radka, czy też nie, stała się nieistotna. należało złapać podróżującego w czasie klona Radka. Tylko jak?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli Ci się podobało, zostaw komentarz!

3.2 (Wehikuł został użyty)

 Radek zobaczył tylko błysk i zanim sam dotarł w to miejsce, nikogo już nie było, za to oboje z Grubym przyglądali trawie, na której był cza...