środa, 20 listopada 2024

3.2 (Wehikuł został użyty)

 Radek zobaczył tylko błysk i zanim sam dotarł w to miejsce, nikogo już nie było, za to oboje z Grubym przyglądali trawie, na której był czarny, mały okrąg, taki sam, jak w garażu u pana Janusza.

Złodziej był w pobliżu i w dodatku ich obserwował. Należało uważać...

Do tej pory myśleli, że wehikuł został wywieziony i po prostu skradziony, natomiast teraz okazało się, że złodziej, prawdopodobnie obserwując pana Janusza, nauczył się go obsługiwać. Radek natychmiast skontaktował się z wynalazcą. 

- Radku, to, o czym mówisz, to wbrew pozorom świetna wiadomość - powiedział pan Janusz, kiedy Radek opowiedział mu, że był prawie że naocznym świadkiem użycia wehikułu w parku. - Skoro maszyna pojawiła się w Krakowie, to znaczy, że jest ustawiona na czasy współczesne. Oznacza to, że złodziej nie może podróżować dalej, niż o kilka godzin wstecz, taki tryb jest ustawiony automatycznie i najprawdopodobniej nie umie on go zmienić. Jeśli się postaramy, to powinniśmy go znaleźć, a przynajmniej mam taką nadzieję... 

Tylko jak to zrobić bez rozpowszechnienia wszem i wobec wiedzy, że w ogóle istnieje coś takiego jak wehikuł czasu? Panu Januszowi zależało na razie na dyskrecji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy został on skradziony...

Z pomocą przyszedł Gruby. Ludzie nie powinni wiedzieć o wehikule, ale psy? Gruby nie próżnował tego dnia. Opowiedział historię o wehikule kolegom, koledzy kolegom i tak dalej i dalej... aż po kilku godzinach większość psów na całym świecie wiedziała, że zobaczywszy podejrzanie wyglądającą maszynę zostawiającą czarne kręgi, mają podjąć konkretne działania. 

Pan Janusz był pewny, że w najbliższym czasie złodziej zostanie przyłapany. Mechanizm wymagał tego, żeby po maksymalnie kilkuminutowej podróży w czasie powrócić do współczesności. Należało więc uzbroić się w cierpliwość i czekać.

Późnym wieczorem do Gruby usłyszał wycie pod balkonem - złodziej został odnaleziony. I to tuż pod samym nosem, bo blisko krakowskiego Głównego Rynku! Dwa pudle, zaznajomione ze sprawą, zobaczywszy wehikuł nie czekały ani chwili i obezwładniły złodzieja, który niestety po chwili zdołał umknąć, zostawiając wehikuł.

Radek, Gruby i pan Janusz udali się natychmiast na miejsce, gdzie faktycznie stał wehikuł. Dwa pudle dzielnie go pilnowały. Kiedy jednak zobaczyły Radka, zawarczały groźnie.

Gruby zmarszczył brwi - pudle były przekonane, że to złodziej wrócił na miejsce zbrodni. Ale przecież nie było w tym miejscu żadnego innego człowieka - tylko Radek i pan Janusz... Czyżby któryś z nich był złodziejem? Gruby zachował tę myśl na razie dla siebie, zwłaszcza, że nie widział sensu, dla którego Radek, czy tym bardziej pan Janusz, mieliby kraść wehikuł. Tak, pudle na pewno się myliły.

Jednak kilka dni później, kiedy pan Janusz zadzwonił do Radka z dziwnym pytaniem, Gruby pomyślał, że niepotrzebnie zataił to, co przekazały mu pudle. Pytanie pana Janusza brzmiało:

- Radku, czy mógłbyś mi już zwrócić wehikuł czasu? Chciałbym oddać go już w ręce profesjonalistów. Odzyskałem zegarek, ty odzyskałeś bransoletkę... czas podzielić się tym wynalazkiem z resztą świata.

Radek całe te dnie spędził w domu, odpoczywając. Nie ruszał się z domu ani na krok, a na pewno nie pożyczał od nikogo żadnych wehikułów czasu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeżeli Ci się podobało, zostaw komentarz!

3.2 (Wehikuł został użyty)

 Radek zobaczył tylko błysk i zanim sam dotarł w to miejsce, nikogo już nie było, za to oboje z Grubym przyglądali trawie, na której był cza...