Pan Janusz całą sobotę zajmował się porównywaniem próbek czarnego pyłu. Według jego teorii wehikuł mógł nie zostać użyty w garażu, tylko zabrany i przewieziony w inne miejsce. Po wielu godzinach pracy odkrył, że miał rację.
Uradowany zadzwonił do Radka - ten też intensywnie pracował. Udało mu się przeanalizować wszystkie rozmowy z sąsiadami (Radek zawsze nagrywał ważne rzeczy, oczywiście za zgodą rozmówców) i stwierdził, że opowieści sąsiadów nie były spójne.
Najwięcej informacji dostarczyła im pani Genowefa, która stwierdziła, że w dzień kradzieży słyszała w okolicy dziwne skrzypienie. Inni sąsiedzi za to nie powiedzieli nic konkretnego, jednakże wszyscy zgodnie twierdzili, że ostatnie wieczory były bardzo spokojne i nic nadzwyczajnego się nie działo. Radek postanowił jeszcze raz porozmawiać z sąsiadami pana Janusza.
W tym czasie nauczyciel wyszedł z domu i postanowił rozejrzeć się wokoło. Dzień wcześniej było na to za ciemno, a teraz, kiedy już wiedział, że wehikuł został wywieziony, postanowił zbadać przestrzeń.
Długo nie musiał czekać. Tuż pod oknem garażowym znalazł ślady stóp i kół. Ewidentnie wehikuł został wyniesiony przez okno. To by jednak oznaczało, że sprawców było wielu… jedna osoba na pewno nie byłaby w stanie tego zrobić.
Radek, kiedy dowiedział się o kolejnym odkryciu pana Janusza, tym bardziej chciał jeszcze raz porozmawiać z sąsiadami - ktoś musiał zauważyć grupę ludzi wchodzących na posesję pana Janusza. Jednak wszyscy mówili dokładnie to samo, łącznie z panią Genowefą, która upierała się, że słyszała skrzypienie kół. Radek pomyślał, że w tej sytuacji dźwięk ten mógł powodować wózek, na którym został wywieziony skradziony wehikuł - to jednak należało potwierdzić.
Pomocny okazał się również sąsiad, który był właścicielem osiedlowego sklepu, a z którym Radek wcześniej nie rozmawiał. Przed jego sklepem była kamera, która obejmował fragment ulicy. Można było sprawdzić, kto krzątał się w okolicy w czwartkowy wieczór. Radek zadzwonił po pana Janusza i umówili się w sklepie. Gruby ucieszył się, że tam właśnie wylądują - może oznaczać będzie to czas na podwieczorek?
Nie było jednak na to czasu. Nagranie wprawiło wszystkich w osłupienie: Radek zamarł, Gruby zaskomlał, a pan Janusz złapał się za głowę. Na nagraniu widać było Radka jadącego sobie powoli ulicą, zmierzającego w kierunku domu pana Janusza. Za wózkiem przypiętą miał przyczepkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli Ci się podobało, zostaw komentarz!