Radek zamyślił się przez chwilę, patrząc na odciśnięty w pyle ślad koła. Potem
dokładnie obejrzał swoje opony - wszystko wskazywałoby na to, że sam zostawił te ślady…
Upewnił się, że pan Janusz uwiecznił ślady na zdjęciach - tak na wszelki wypadek, a potem
skupił się na szukaniu innych poszlak.
Skupił się na czarnym okręgu, który pojawił się na środku garażu. Pan Janusz
przyznał już wcześniej, że taki ślad pojawiał się za każdym razem, kiedy odbywał podróż w
czasie. Radek zauważył jednak coś bardzo dziwnego - świeży okrąg był trochę mniejszy od
wyblakłych już lekko, starszych okręgów, które były pozostałością po podróżach wynalazcy.
-To może oznaczać jedno - powiedział pan Janusz. - Podróżnik był albo bardzo
małym dorosłym, albo był po prostu dzieckiem.
To był bardzo cenny trop. Ale wciąż niewystarczający. Radka cały czas niepokoił
fakt, że w garażu odkryli ślad po oponie. Zarządził więc przeszukanie terenu wokół domu
pana Janusza.
Gruby, mimo zmęczenia i zatkanego nosa starał się pomóc jak tylko umiał. Ofiarnie
węszył w krzakach i w ogrodzie, uważając na ślimaki i pająki, które niezbyt lubił. Nagle
zaszczekał z radością.
-Kolejny trop! - zawołał i zaraz potem obok niego pojawili się Radek i pan Janusz,
który już robił zdjęcia odbitej w ziemi oponie.
Tym razem Radek był pewny, że ślad w garażu należał do złodzieja. Wydedukował,
że w tym miejscu, gdzie Gruby znalazł trop, ten człowiek musiał podglądać pracę pana
Janusza, gdyż stali właśnie pod oknem do garażu.
Radkowi nie spodobała się tylko jedna kwestia - jeśli było to dziecko lub mały
dorosły, a tym bardziej osoba poruszająca się na wózku, to jakim cudem ten “ktoś”
obserwował pana Janusza? Okno było zdecydowanie za wysoko…
cdn.
Jeśli wybrałeś tę część, wybierz potem rozdział 2.1 :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli Ci się podobało, zostaw komentarz!